ĆWICZENIE Z ANALIZY

Otóż wolno chyba przyjąć, że była to właśnie pora roku, w której pojawiają się te chrząszcze, to zaś mogło doskonale mieć przyczynowy związek ze snem pacjentki: zło­ty skarabeusz byłby w takim razie przetworzeniem ujrzanego faktycznie owada. Skoro zaś pełno ich było dookoła, to cóż w tym osobliwego, że któryś zderzył się z oknem, mimo iż w pokoju było ciem­niej niż na dworze. W tym miejscu mógłby ktoś odpowiedzieć, że to ćwiczenie z analizy przyczynowej (albo, jeśli kto woli, chybiona próba wyjaśnienia spraiwy) zatrzy­muje się przed punktem kluczowym: dlaczego mia­nowicie chrząszcz zastukał w tym akurat momen­cie? W obliczu takiego pytania sceptyk może od­wołać się, niezbyt przekonywaj ąco, do działania przypadku, jednak nie bez uczucia niepokoju, że coś tam jeszcze chyba pozostało nie wyjaśnione, a wtedy lukę wypełni zasada synchroniczności.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim serwisie ! Poświęconym urbanistyce, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj wiele ciekawych i interesujących Ciebie informacji. Zapraszam do czytania !
Wszelkie prawa zastrzeżone ©