PEWIEN FILM

Pe­wien film pokazuje następującą krótką sekwencję: krąg świetlny A zbliża się do drugiego nierucho­mego kręgu B i zatrzymuje się w chwili ich ze­tknięcia się; wtedy B zaczyna poruszać się dalej w tym samym kierunku. Poproszeni o zrelacjono­wanie tego, co zobaczyli, ludzie odpowiadają: „A popchnęło B.”  Za inny przykład służyć mogą takie techniki oceny osobowości, jak test kleksów atramentowych o dowolnym kształcie, w których ludzie odczytują bliskie sobie znaczenia. W jednym z najnowszych eksperymentów pokazano widzom dwa filmy. Jeden przedstawiał przejmującą dresz­czem operację oka, drugi zaś — rozmyślnie zmon­towany zestaw bezsensownych sekwencji, takich jak dziecinny okręcik wojenny z lotu ptaka, spu­szczenie wody w ubikacji albo gra w szachy bute­leczkami po kosmetykach. Chociaż nie to było ce­lem zadania, w interesującym nas kontekście jest istotne, iż widzowie uznali oba filmy za jednakowo budzące lęk i niepokój — w odróżnieniu od jakie­goś zwyczajnego filmu podróżniczego.

ZAKORZENIONE LĘKI

W jednej ze swych prac zajął się zakorzenio­nymi w dzieciństwie zalążkami lęku przed czara­mi , ale dla zilustrowania metody posłużymy się tu inną, jeszcze nowszą jego publikacją. Proble­mem, który wybierzemy sobie do dyskusji, będzie lęk przed duchami ujawniający się w ceremoniach pogrzebowych. Dla celów naszego wykładu musimy znacznie uprościć argumenty Whitinga. Wy­chodzi on od ogólnego problemu kontroli społecznej, wyrażając pogląd, że ani same wzmocnienia I pozytywne, ani w kombinacji z negatywnymi nie są w stanie utrzymać złożonego systemu społecznego. Innymi słowy, sądzi, że nagrody nie są wy­starczającym środkiem do zapewnienia regularne­go dobrego zachowania, a powściągi wytworzone [ za pomocą kar zazwyczaj szybko wygasają.

NIEKTÓRE CHOROBY

Niektóre choroby, porażenia i reakcje alergiczne, trwają na tyle krótko, że jakikol­wiek środek przedsięwzięty w celu «wyleczenia»ma szansę otrzymać wzmocnienie, w chwili gdy stan powraca do normy. Środek taki nie musi być wcale rzeczywistym powodem wyleczenia. Wydaje się, że szczegółowo wypracowane rytuały nienau­kowej medycyny dadzą się wyjaśnić tym charak­terystycznym przebiegiem wielu schorzeń.”W taki właśnie sposób, dowodzi Skinner, poży­teczny normalnie mechanizm warunkowania może działać wadliwie i im mniej wzmocnień potrzeba, aby zmienić prawdopodobieństwo danej reakcji, tym większe ryzyko, że zwykła koincydencja spo­woduje przesąd. Skinner uprzedza narzucające się w tym miejscu zastrzeżenia przyznając, że przesąd w społeczeństwie ludzkim z reguły nie obywa się bez formuł słownych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

W CZASIE DROGI

W czasie drogi wszystko, cokolwiek leży na chodniku, spycha końcem swej laski do rynsztoka. Doszedłszy do Sorbony powtarza jeszcze raz swoje regresywne obrzędy; otwiera i zamyka trzy razy drzwi wejściowe, a następnie dotyka siedem razy klamki drzwi prowadzących do sali wykładowej. Skoro to zostało wykonane, wszystko już pójdzie dobrze — jest tego całkiem pewny. Wchodzi śmiało do gabinetu, bez obawy staje przed egzaminatorami odpowiada na ich pytania wyśmienicie… Złośli­wym zrządzeniem losu był pytany z zagadnień psy­chologii!” Jest rzeczą oczywistą, że wiedza psychologiczna nie pomaga w niczym ofierze takiego przymusu, uwarunkowanego czynnikami tkwiącymi wewnątrz osobowości, które wymykają się spod kontroli. Odier, jak i niektórzy inni autorzy, sprowadza ten problem do lęku.

KLUCZ DO LICZB

Wydaje się to dość wiarygodne, póki się to czyta, ale zaraz rodzi się przekorne podejrzenie, że w in­nym momencie lub w rozmowie z innym analitykdem pacjentowi mogłyby przyjść do głowy zupeł­nie odmienne, choć równie przekonywające wyja­śnienia.^ Niektórzy psychoanalityczni entuzjaści symboliki liczb rozdęli ten typ interpretacji do zgoła fantastycznych rozmiarów. Szczególnie wy­różnia się wśród nich Paneth , którego pomysło­wość jest godna podziwu, choć niekiedy cokolwiek pokrętna. Można wykorzystać jeden z jego sche­matów, aby nadać nową postać przypadkowi opo­wiedzianemu przez Freuda. Opierając się na pod­stawach, które za długo byłoby tu wyjaśniać, Pa­neth uczynnie dostarcza nam klucza do symbolicz­nych znaczeń potrzebnych nam liczb.

Druga szkoła nie wypuszcza przez cały czas jedzenia noża z prawej

Druga szkoła nie wypuszcza przez cały czas jedzenia noża z prawej, a widelca z lewej ręki. Tym pierwszym sposobem jadają Amerykanie. Są i u nas zwolennicy tego sposobu. Zaznaczam, że w pojęciu europejskim ten ‚ sposób jest mało elegancki. A oto gra widłowy sposób: odkrawamy kawałek mięsa, przy- trzymując go widelcem obróconym brzuszkiem do góry. Na odkrojony kawałek mięsa — na brzuszek widelca — nakładamy tłuczone kartofle, które trzymają się całkiem dobrze. Tak ugarni- ‘ rowany widelec podnosimy do ust. Ale ba, a jeśli do mięsa prócz kartofli jest jeszcze groszek / albo inna kłopotliwa jarzyna? Groszek na brzuszku widelca nie utrzyma się, wobec czego każdy ma ochotę odłożyć nóż, wziąć ‚, do prawej ręki widelec, zjeść za jego pomocą trochę groszku, przełożyć widelec do lewej ręki itd. Tymczasem nie wypada. Cóż więc robić?

Spoglądanie na zegarek w trakcie zabawiania gości

Spoglądanie na zegarek w trakcie zabawiania gości, w trakcie rozmowy z sympatią o uczuciach, w czasie uroczystości, za stołem prezydialnym (prelegent natomiast wygłaszający odczyt może spojrzeć na. zegarek, jest to nawet czasem wskazane); • podciąganie spodni w pasie przy świadkach; • obciąganie przez kobietę paska gumowego poprzez suknię; a zwłaszcza — trzaskanie drzwiami. Okropnie niegrzeczne. Zupełnie niedopuszczalne. Drzwi trzeba zawsze pr-zytrzymać i zamknąć „aksamitnie”, nawet jeśli bardzo się śpieszymy. W kłótni – trzaskanie nie jest argumentem, tylko czynnością agresywną, obraźliwą. Z drzwiami zawsze trzeba się obchodzić jak z jajkiem! Bez względu na to, jakie to będą drzwi: w pracy, w mieszkaniu, sklepie, w samochodzie czy w przedziale wagonu kolejowego. TAK CZY OWAK Nie rozmawiaj z rękami w kieszeniach! Nie wzruszaj ramionami! Nie trzaskaj drzwiami!

ZDROWIE I WYGLĄD

  • Stan zapalny nosa, krwawienie z nosa (kokaina) suchość w ustach (marihuana, barbiturany, amfetamina), częste oblizywanie warg (marihuana),słodkawa woń oddechu, włosów i ubrania (marihuana),kaszel (marihuana, środki wziewne),ślady po ukłuciach (heroina, opium, „kompot”, kokaina) pozostałość białego proszku na górnej wardze (kokaina) brązowe plamy na palcach (marihuana) nadmierna potliwość (amfetamina, kokaina, LSD, opium) swędzenie i pieczenie skóry (opiaty). Kontrola czynności ruchowychnieopanowane ruchy, skurcze, niemożność usiedzenia na miejscu (środki wziewne, LSD),napięcie, pobudzenie ruchowe (kokaina),powolny chód zachwianie równowagi (środki wziewne). Wygląd i higiena: brak zainteresowania swoim wyglądem lub niekonwencjonalny styl ubierania się nieprzestrzeganie zasad higieny.

JĘZYK,PRACA,SZKOŁA

  • Język: używa slangu i terminów narkomańskich znajduje upodobanie w używaniu przekleństw. Problemy związane ze szkołą:nie odrabia lekcji, ma gorsze oceny,coraz bardziej zaniedbuje obowiązki szkolne,często spóźnia się do szkoły,opuszcza lekcje albo wagaruje przez cały dzień,zasypia na lekcjach,usiłuje źle nastawić rodziców do nauczycieli i szkoły,przerywa naukę w szkole zostaje wyrzucony ze szkoły. Problemy związane z pracą: częste zwolnienia chorobowe,coraz częstsze wypadki przy pracy,coraz więcej spóźnień,lekceważenie zwierzchników i regulaminu,nagła rosnąca popularność wśród kolegów z pracy,nagłe pogorszenie się kontaktów z kolegami z pracy,często opuszcza stanowisko pracy,podczas przerw szuka ustronnych miejsc. Kolizje z prawem. Oskarżenia o przestępstwo: oskarżenie o kradzież,przyłapanie na kradzieży w sklepie,oskarżenie o uprawianie nierządu,oskarżenie o włamanie,oskarżenie o posiadanie narkotyków i handel nimi.

ZDROWIE

Zdrowie stanowi wartość nieodzowną do pozy­skiwania innych wartości i – oprócz wiedzy – wymaga przyswojenia sobie odpowiednich umiejętności sprzyjających zdrowiu. Rodzice, nauczyciele i wychowawcy, jako pierwsi stykają się z pro­blemem narkomanii u dzieci i młodzieży. Jeżeli ich pomoc ma być sku­teczna, to oprócz podstawowej wiedzy na temat działania różnych środ­ków psychoaktywnych muszą prezentować odpowiednie podejście do dziecka czy ucznia. Dorośli inaczej niż dzieci i młodzież spostrzegają i oceniają problem narkomanii, a brak zrozumienia może stanowić zasad­niczą przeszkodę w niesieniu skutecznej pomocy zagrożonemu czy już uzależnionemu od narkotyków dziecku.

PRZYPADKOWE UKŁADY

Dopóki nie uprzytomnimy so­bie zajścia układów przypadkowych, jest tak, jakby ich w ogóle nie było: niejeden z nas stracił za­pewne satysfakcję z potencjalnych koincydencji, które uszły jego uwagi. I rzeczywiście, w czasie kiedy dyskutowałem te problemy z moimi kole­gami, każdy z nas — rzecz charakterystyczna — zaczął się natykać ze zwiększoną częstotliwością na godne uwagi koincydencje; pozwalam sobie sądzić, że przyczyną tego nie była jakaś nagła zmiana w naturze fizycznego świata, lecz nasze zwiększo­ne uwrażliwienie na układy podobieństw, które kiedy indziej bylibyśmy zignorowali.Jeśli to przyjąć, to historia ze skarabeuszem uka­zuje się nam w zupełnie innym świetle. Przypad­kowa obecność chrząszcza sprawiła, że Jung mógł spekulować na zdarzeniu losowym, wiążąc je z pro­blemem swojej pacjentki; stało się to możliwe rzeczywiście dzięki ciekawej koincydencji, która jednak nie zawierała w sobie nic cudownego; do­piero sam Jung uznał przeżycie za wyjątkowe.

UNIWERSALNA DYSPOZYCJA

Ta uniwersalna ludzka dyspozycja ma implika­cje szersze, ale — wracając na chwilę do Junga i synchroniczności — chciałbym zwrócić uwagę, że jednym z jej ubocznych przejawów jest zaintere­sowanie i łagodne podniecenie, jakie wywołują w nas nawet najbardziej banalne koincydencje, ta­kie jak identyczność numerów na bilecie autobuso­wym i bilecie do teatru. Jesteśmy gotowi uznać to za charakterystyczny układ, a jeśli jeszcze zdarzy się, że numer ten będzie tożsamy z rokiem naszego urodzenia, to jego znaczenie zostanie spotęgowane. Zasługuje na uwagę fakt, że Jung przeciwstawiał „znaczącym koincydencjom” wyrażenie „układy przypadkowe”; bo termin „pozbawione znaczenia koincydencje” brzmi fałszywie i wydaje się we­wnętrznie sprzeczny.

W STRESOWYCH SYTUACJACH

W stres- sowych sytuacjach życiowych badano reakcje pa­cjentów i ich rodzin na niespodziewany atak po­ważnej choroby. Zaobserwowano silną tendencję do irracjonalnych często wierzeń na temat źródła, z którego choroba wzięła początek. W konkluzji swych badań autorzy stwierdzili, że wierzenia ta­kie służą ważnemu celowi: „Nieodzowne dla nor­malnego funkcjonowania poczucie panowania nad sytuacją wymaga wykrycia sensu w bezładnym skądinąd i chaotycznym stanie rzeczy.”  Łatwo przyszłoby mnożyć przykłady, albowiem wiele studiów psychologicznych dostarcza — wprost lub pośrednio — dowodów działania tej zasady, którą sir Frederic Bartlett zrekapitulował w swym słynnym powiedzeniu: „… każdą ludz­ką reakcję poznawczą — spostrzeganie, wyobraża­nie, pamiętanie, myślenie i rozumowanie — można trafnie określić jako poszukiwanie znacze­nia.”

PROPONOWANA INTERPRETACJA

Natomiast proponowana tutaj interpretacja al­ternatywna sięga do podstawowej cechy ludzkiego myślenia, a nawet szerzej: ludzkich procesów po­znawczych. Tą cechą jest tendencja do organizo­wania otaczającego nas świata w spójne modele, do doszukiwania się znaczeń w najbardziej różno­rodnych układach zjawisk i do czerpania satysfak­cji z osiągnięcia tego celu; i przeciwnie, środowi­sko czy też zdarzenia nie zdradzające żadnego sensu wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Nie brak na to licznych dowodów; krótko tylko po­damy parę przykładów z różnych dziedzin zacho­wania.Na poziomie najbardziej elementarnym, jeżeli ludziom pokazuje się dowolne dwie serie znaków, to w swoich odpowiedziach — jak wykazano — bę­dą oni skłonni postulować istnienie jakiejś struk­tury tam, gdzie jej w rzeczywistości nie ma.

MIĘDZY INTERPRETACJĄ

Między własną interpretacją Junga a przedsta­wioną powyżej interpretacją alternatywną zacho­dzi pewne powierzchowne podobieństwo, obie bo­wiem odwołują się do procesów psychicznych; dla­tego też trzeba tu wydobyć główną dzielącą je różnicę. Jung mówił, że „treść postrzegana przez obserwatora może być w tym samym czasie przed­stawiona przez inne, zewnętrzne zdarzenie, bez żad­nego związku przyczynowego”. W znanym nam już przykładzie sen pacjentki byłby treścią, a jedno­czesne zjawienie się chrząszcza — zdarzeniem ze­wnętrznym. Gdy przedstawia się sytuację w taki sposób, powstaje pytanie, jak może dojść do takiej zgodności przy braku jakiejkolwiek bezpośredniej więzi przyczynowej; Jung odpowiada na to, że uak­tywnienie się archetypu w emocjonalnie obciążonej sytuacji wywołało, synchronistycznie, zdarzenie zewnętrzne.